cybercrime

Było ciepłe lipcowe popołudnie. Drzwi biurowca rozsunęły się i pojawił się w nich lekko speszony młody człowiek. Niepewnie podszedł do recepcji.

-Dzień dobry – powiedział lekko drżącym głosem.

-A dzień dobry – recepcjonistka delikatnie się uśmiechnęła.

-Ja na rozmowę. Kwalifikacyjną.

-Jaka firma?

-No…., „Ładne Firanki”.

– „Ładne Firanki”?. Nazwisko?

-Nowaczek. Krzysztof Nowaczek.

-A nazwisko osoby z którą jest Pan umówiony?

-No… Nie pamiętam. Taka brunetka. Niewysoka. Bo ja już jestem po pierwszej rozmowie. I jest szansa, że dostanę tę pracę. Tylko raczej nie powinienem się spóźnić.

-Proszę chwilę poczekać.  – Kasia? Mam tu pana Nowaczka na rozmowę kwalifikacyjną. Jest umówiony z kimś z HR’u. Brunetka. Możesz mi to sprawdzić? Oddzwonisz? Dzięki. – Czy może Pan na chwilę usiąść? O tam – recepcjonistka wskazała rząd foteli.

– Bardzo Pani dziękuję – młody człowiek wyraźnie się rozluźnił. Usiadł na pierwszym fotelu z brzegu. Przez chwilę rozglądał się z ciekawością. Potem wolno wstał i wolnym krokiem poszedł do toalety. Recepcjonistka zajęta wpisywaniem do komputera Czegoś Bardzo Ważnego odprowadziła go kątem oka.

Od tego momentu sprawy nabrały wyraźnego przyśpieszenia.  Młody człowiek zamknął za sobą drzwi do kabiny i błyskawicznie przebrał się w niebieski mundurek z gustowną naszywką „Xero Service”. Nasunął głęboko na czoło nie mniej gustowną niebieską czapeczkę z daszkiem, wyszedł z toalety i szybko przemieścił się w stronę windy. Stanął obok i udając, że wertuje coś, co przypominało stary podręcznik kątem oka obserwował zbliżające się do windy osoby. Potem błyskawicznie wskoczył do kabiny tuż za plecami ostatniej wsiadającej osoby.  Z zainteresowaniem przypatrywał się jak winda zatrzymywała się na kolejnych piętrach. Ktoś wsiadał, ktoś wysiadał. Czasem ktoś się odezwał. W pewnym momencie kilka osób jednocześnie zaczęło opuszczać windę. Młody człowiek dziarskim krokiem opuścił ciasne pomieszczenie wraz z nimi.

Chwilę rozglądał się niepewnie. Kilka osób przeszło obok niego. Kilka metrów od siebie zauważył zamyślonego mężczyznę.  

– Przepraszam! Ja do ksero.

– Wie pan co? Musi pan przejść tym korytarzem do końca i chyba trzecie drzwi po prawej.

-Dzięki.

Po chwili stał już obok drukarko-kopiarki. Trochę odsunął ją od ściany. Nie było łatwo, bo trochę ważyła. Wyciągnął z torby niewielkie urządzenie. Odpiął od drukarki jeden z kabli i przyłączył do urządzenia. Kabel wychodzący z urządzenia wpiął do drukarki. Przysunął drukarkę do ściany. Wolnym krokiem wrócił w stronę windy i zjechał na parter. Wszedł to toalety i wrócił do swojego poprzedniego wyglądu. Wolno otworzył drzwi od toalety i przemaszerował przed recepcją.

-Do widzenia – powiedział jakby od niechcenia. Zajęta rozmową z innym gościem recepcjonistka nie zwróciła na nie niego uwagi. Przeszedł na parking, wsiadł do samochodu i z piskiem opon odjechał.

*

Było już mocno po dwudziestej czwartej kiedy Max wpatrywał się w ekran swojego wysłużonego laptopa.

-Co my tutaj mamy? – powiedział do siebie. Właśnie połączył się urządzeniem które jego kolega zostawił w firmie „Ładne Firanki”. Przez kilka chwil marszczył czoło i mamrotał coś do siebie nerwowo naciskając klawisze. Po kilku minutach na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

– Cieniasy. Pozmieniali hasła, tylko zapomnieli o pocztowym…

Max rozpoczął buszowanie po sieci firmy „Ładne Firanki”. Od czasu do czasu uśmiechał się z politowaniem. Po kilkunastu minutach wymówił:

-GAME OVER.

Zapisał hasło administratora sieci „Ładnych Firanek” na pulpicie i poszedł spać.

*

Dwa miesiące później na biurku Dyrektora Finansowego firmy „Ładne Firanki” zadzwonił telefon.

-Cześć Tomek. Wiesz co? Dziwna historia. Dzwonili ci od nici i strasznie się pieklili, że niby nie wysłaliśmy im kasy.

-Prześlij im potwierdzenie.

-Już to zrobiłam. A oni mówią, że nic nie dostali. Acha i jeszcze dzwonił facet od ekspresu do kawy, że niby mu nie płacimy.

-Już do Ciebie idę.- Dyrektor ciężko westchnął i wolnym krokiem wyszedł z pokoju.

Po dziesięciu minutach już było wiadomo, że wszystkie przelewy które były wysyłane przez ostatni tydzień z firmy „Ładne Firanki” trafiły na jedno konto. I nie było to konto żadnego z kontrahentów „Ładnych Firanek”.

*

Ta historia nigdy się nie wydarzyła. Albo wydarzyła się tysiąc razy. Albo dopiero się wydarzy. Jeśli wydaje Ci się, że Ciebie to nie dotyczy, to jesteś naiwny.

Pamiętam czasy kiedy policjanci  10-letnim  Polonezem ścigali złodziei uciekających nowym BMW. Dzisiaj taką samą sytuację mamy w dziedzinie cyberprzestępczości. Siły są mocno nierówne. Niedoinwestowana policja dopiero uczy się jak walczyć z super-fachowcami. Jednak głównym problemem jesteśmy my – potencjalne ofiary. Mamy jedno hasło do wszystkich aplikacji (najczęściej Marcin321). Kochamy przeglądać plotkarskie portale popijając kawę w restauracji i korzystając z publicznych sieci. Bardzo chętnie dzielimy się swoim życiem przy pomocy portali społecznościowych. I tak dalej i tak dalej.

Czy da się zabezpieczyć w 100%? Nie, nie da się. Zapytałem kiedyś specjalistę od cyberbezpieczeństwa, jak zatem sobie radzić. Odpowiedział, że tak, jakbyśmy uciekali przed niedźwiedziem. Nie chodzi o to, żeby być pierwszym. Lepiej nie być ostatnim. Z zabezpieczeniem przed cyberatakami jest jak grodzeniem gospodarstwa. Nawet bardzo niski płot może zniechęcić złodzieja w przypadku, jeśli inni nie mają żadnego płotu. Wydaje się również, że przeciętnie zdolny majsterkowicz jest w stanie zbudować coś, czego złodziej nie przeskoczy bez odrobiny wysiłku. Oczywiście budowę solidnego muru lepiej pozostawić fachowcom. Z całą mocą powtarzam, że przeciwnik jest bardzo mocny i pod żadnym pozorem nie wolno go lekceważyć. Jednak właściwie od zaraz możesz znacząco podwyższyć poziom swojego bezpieczeństwa. Stosuj unikatowe i skomplikowane hasła. Właśnie wymyśliłem jedno dla Ciebie: O6n*jYXG8Yy&Ba6vD4\;. Nie zapamiętasz? Nie musisz. Od tego są programy do zapamiętywania haseł. Ty musisz pamiętać tylko hasło do programu zapamiętującego. Jeśli nawet na chwilę oddalasz się od komputera, zablokuj go hasłem (Ctrl+Alt+Del) lub klawiszami Windows + L (sorry dla użytkowników innych systemów). Poufne informacje wysyłaj tylko w postaci zaszyfrowanej. Możesz wykorzystać do tego program do archiwizacji plików, hasło przekaż adresatowi wiadomości innym kanałem (np. SMS’em). Do przechowywania i przenoszenia danych poufnych używaj tylko nośników co do których pochodzenia masz absolutną pewność. Zachowaj szczególną ostrożność podczas otwierania wiadomości niewiadomego pochodzenia. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości to jej nie otwieraj, a tym bardziej nie otwieraj załączników oraz linków do nieznanych stron internetowych. I pamiętaj: komórka to też komputer. A i jeszcze jedno. Jeśli korzystasz z biura, to poświęć kilka godzin na analizę ruchu osobowego w Twojej firmie. Sprawdź jakie zasady regulują wchodzenie i wychodzenie do strefy która teoretycznie powinna być dobrze chroniona a jak jest w rzeczywistości. Będziesz zszokowany jak często ten system nie działa. A jak już to wszystko zrobisz, to pamiętaj: zbudowałeś zaledwie mały płotek…