książka

Stefania Skwarczyńska – polska teoretyk i historyk literatury (a może poprawniej byłoby teoretyczka i historyczka 😊) podzieliła literaturę na „piękną” i „użytkową”. Muszę się przyznać, że mnie zawsze było po drodze z tą drugą a przygodę z „piękną” traktowałem raczej jako zapełniacz czasu. I tak sobie myślę, że dobrze że doszło do upowszechnienia ebook’ów bo pół strychu mam zawalone pozycjami typu „Jak być kimśtam” albo „ cośtamcośtam dla opornych”,  w przeciwieństwie do literatury „nieużytkowej” która zmieściłaby się w średniej wielkości pudełku.

Korzystając ze świąteczno-noworocznej przerwy przeczytałem mowę noblowską Olgi Tokarczuk i ze zdumieniem zauważyłem, że dawno nie miałem do czynienia z czymś tak bardzo praktycznym. Noblistka m. in. pisze:

„Całe życie fascynują mnie wzajemne sieci powiązań i wpływów, których najczęściej nie jesteśmy świadomi, lecz odkrywamy je przypadkiem, jako zadziwiające zbiegi okoliczności, zbieżności losu, te wszystkie mosty, śruby, spawy i łączniki (…). Fascynuje mnie kojarzenie faktów, szukanie porządków. W gruncie rzeczy – jestem o tym przekonana – pisarski umysł jest umysłem syntetycznym, który z uporem zbiera wszystkie okruchy, próbując z nich na nowo skleić uniwersum całości.”

Od razu przełożyłem te zdania na naszą gospodarczą codzienność. Oczywiście bardzo ważne jest skupianie się nad poprawianiem efektywności istniejących procesów ale zawsze inspirowali mnie biznesmeni-wizjonerzy który zauważają ledwo dostrzegalne znaki które w przyszłości przerodzą się w silne trendy.

A więc może warto od czasu do czasu przeczytać coś „pięknego”, po to, żeby w otaczającej nas rzeczywistości dostrzec nieoczywistą okazję do ponadnormatywnego zysku? A za zarobione pieniądze kupić sobie czas który zostanie przeznaczony na czytanie literatury. „Pięknej” albo „użytkowej”. Jak kto woli.