twarz pod maska jednorazowa

Krawiec przed uszyciem garnituru mierzy klienta. Lekarz przed operacją mierzy pacjentowi ciśnienie krwi a geodeta przed budową domu dokonuje pomiaru geodezyjnego działki. Niestety nasz rząd woli nie mierzyć i walczy z pandemią na oślep. Rząd dba tylko o to, żeby publikowane dane nie wyglądały źle. Nie wiemy, ile osób już przechorowało a ile jest aktualnie zakażonych. Na mapach Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób Polska została oznaczona szarym kolorem, co oznacza brak danych z naszego kraju. Dlatego europejskie agencje nie wierzą naszemu rządowi. Wpadka ze zgubionymi 22 tysiącami przypadków nagłośniona przez 19-latka poraża ale jeszcze bardziej porażająca jest reakcja Ministerstwa Zdrowia które zakazało lokalnym oddziałom sanepidu publikowania własnych statystyk. Jako społeczeństwo wiemy bardzo mało ale nawet te szczątkowe i mało wiarygodne dane prowadzą do zatrważających wniosków. Według WHO liczba dodatnich testów nie powinna przekraczać 5% wszystkich. Wyższy wynik oznacza, że dany kraj nie radzi sobie z szerzeniem się koronawirusa. 25 listopada 2020 wskaźnik ten przekroczył 50% zaś aktualnie waha się między 30% a 40% co plasuje nasz kraj w gronie najgorzej radzących sobie z problemem na świecie. Rząd wykorzystał już zdecydowaną większość dostępnych mu narzędzi. Nakazano noszenie maseczek, dzieci nie chodzą do szkół, nie działają restauracje, siłownie i kina. Jednocześnie rząd przyjął strategię nietestowania. Nie dociera się do osób potencjalnie zakażonych, nie testuje się ich a następnie brakuje skutecznej identyfikacji kontaktów takich osób. Rządzący regularnie obwieszczają, że epidemia została pokonana, co skutkuje poluzowaniem autokontroli społeczeństwa. Efektem jest ogromny wzrost zgonów. Dane od końca sierpnia dowodzą, że – po odliczeniu oficjalnej liczby ofiar koronawirusa – w Polsce zmarło ponad 20 tys. więcej osób niż w tychże miesiącach w latach poprzednich (dane do października, danych dotyczących całkowitej śmiertelności za listopad brak). Jako kraj idziemy drogą szwedzką z tą jednak różnicą, że nasza służba zdrowia jest w o wiele gorszej kondycji. Rząd zamknął oczy na twarde dane oddając sterowanie problemem przypadkowi. Przeżyją najsilniejsi. Byle do wiosny, byle do szczepionki a potem się zobaczy. W międzyczasie społeczeństwu zaserwuje się kolejne odcinki okołocovidowej telenoweli. Najbardziej szokujące jest to, że można ściągnąć tak wielkie nieszczęście na tak wiele rodzin i wciąż demonstrować publicznie samozadowolenie i dalej bez żenady pleść wciąż te same bzdury bez ponoszenia konsekwencji.

Chciałbym zakończyć optymistycznie. Nie mam niestety ku temu żadnych podstaw, bo rząd jak dotąd nie dal mi takiej możliwości. Nie chcę słuchać premiera który najpierw opowiada sny o potędze a potem ewidentne porażki tłumaczy niesubordynacją społeczeństwa. Chciałbym zobaczyć skutecznego lidera który przeprowadza nasz kraj przez ten trudny okres. Niestety, patrząc realistycznie na otaczającą nas rzeczywistość pozostaje nam wierzyć, że będzie dobrze – bo tylko wiara nam pozostała. Trochę to smutne, że jako obywatele na to pozwoliliśmy.